Vipassana – Widzieć rzeczy takimi jakimi są cz.2

by Marvelous Wave

DZIEN 1

GONG. O cholera, gdzie ja jestem. Carina zapala światło i już wiem gdzie, ale wszystko wydaje się takie dziwne. Gryzę się w język, żeby nie powiedzieć „Dzień dobry”. Czuję ekscytację. Siadam na ziemi, biorę kilka głębokich oddechów i się rozciągam. Postanawiam, że od dzisiaj będzie to moja nowa poranna rutyna. Biegnę umyć zęby.

4.30- 6.30 Siadam koło Cariny, ma na głowie różową chustę która przykrywa jej twarz, reszta kobiet też owinięta szalami bądź chustami, wyglądają bardzo klimatycznie. Patrzę na siebie – szara bluza z kapturem Billabong i dresy. Nie ważne. Zamykam oczy ale mój umysł bardziej zainteresowany jest układaniem postów w głowie. Tworzę w nim piękne zdania, ciekawe anegdoty. Wizje te przeplatam nadchodzącymi wakacjami w Indonezji.

6.30 – 8.00 Śniadanie – ustawiam się w kolejce po owsiankę i owoce. O dziwo nie jestem głodna. Siadam przy stole i jem powoli – nie pamiętam, żeby cokolwiek ostatnio mi tak smakowało. Idę na spacer, po drodze spotykam rodzinkę kangurów, patrzę się na nie, a one na mnie.

8.00 – 9.00 Medytacja Grupowa. Wdech, wydech, wdech. Ktoś psiknął, na świecie panuje corona virus – mam nadzieję, że go sprawdzili, wdech. Uchylę delikatnie oko, cholera dopiero 15 min, wdech, wydech. Wdech, koleś znowu psiknął, oby mnie mnie nie zaraził, swoją drogą musi mu się ciężko oddychać wydech. Wdech, wydech, wdech, do dupy by było gdybym przez niego musiała wracać do domu.

9.00 – 11.00 Medytacja w pokoju bądź w Sali medytacyjnej. Wybieram pokój. Siadam na ziemi spoglądam przez okno, o rodzinka kangurów, patrze na nie chwilę. Trzy głębokie wdechy, zamykam oczy wdech, wydech sprawdzę co u kangurów…

11.00-13.00 Lunch. Czekam jak zwykle pierwsza w kolejce. Nakładam górę jedzenia w końcu to ostatni posiłek. Nie zjadam połowy, czuję się słabo wyrzucając resztę do śmieci. Pada deszcz, Carina śpi tak jak pozostali. Ja szukam kangurów.

13.00-14.30 Medytacja w pokoju bądź w sali. Zostaję w pokoju, Carina też. Odgradzamy się kotarką. Wdech wydech, ciekawe czy Carina też się tak przejadła. Wdech, wydech, ale mi się chce spać, wdech, nie mam siły, wdech zasnęłam. Nie wiedziałam, że umiem na siedząco. Skup się Kasia, skup, wdech, wydech.Pustka jestem tam przez chwilę, czas stanął w miejscu albo leci bardzo szybko, nic nie czuję, ale słyszę wszystko, wdech, wydech.

14.30-15.30 Medytacja Grupowa – Nie mogę znaleźć pozycji, podpatruję wszystkich, nic nie działa. Wiercę się ale nie jestem sama, Carina też ma problem. Chce mi się śmiać. Wydaje mi się, że zgarnęłam wszystkie możliwe poduszki i koce. Nic nie pomaga. Bolą mnie plecy, bolą mnie kolana.

15.30 – 17.00 Medytacja w pokoju bądź sali. Wdech, wydech, wdech, jakie to nudne.

17.00-18.00 Przerwa na herbatę. Młodsi studenci mogą zjeść owoc. Starsi jedynie wodę z imbirem, miodem i cytryną. Patrzę na nich z litością i podziwem. Jedna ze studentek nakłada sobie na łyżkę miód, zerka czy nikt nie patrzy i liże ją powoli. Czuję ulgę, oni też są ludźmi.

18.00 -19.00 Medytacja Grupowa

19.00 -20.30 Wykład – Jak miło posłuchać ludzkiego głosu.

20.30- 21.00 Medytacja Grupowa – Jak 30 min medytacji wydaje się teraz krótkie w porównaniu z tym jak długie było jeszcze 2 dni temu.

21.05 Jestem w łóżku. Jak zwykle pierwsza. Wdech, wydech, wdech.

DZIEŃ DRUGI

Gong, światło, rozciąganie. Zaczynam się czuć jak ludzik w grze komputerowej, działamy jak maszyny. Medytacja pierwsza: Skupić się na dziurkach od nosa i na całym trójkącie dookoła niego. Wdech wydech, czuję, że powietrze wchodzące jest zimniejsze niż to wychodzące. To wszystko, rozglądam się po sali w nadziei, że uda mi się po twarzach wyczytać, czy pozostali czują coś więcej. Wdech, wydech, wdech czuję delikatne mrowienie. Zastanawiam się czy będę pamiętać wszystko, wspomnienia, marzenia, plany, wszystko widzę teraz jasno. Mam tyle pomysłów, znam odpowiedź na każde pytanie, dlaczego nie możemy mieć notesu ?!

Carina się wierci, szkoda, że nie mogę jej pomóc. Czuję się dumna, że tak szybko znalazłam swoją pozycję. Siedzę w pozycji diamentu, wyprostowana jak pommnik buddy. Mrowienie staje się silniejsze, teraz czuję jakby nos przyklejony był do twarzy, czuję tylko go. Po południu biegnę do Guru. Mrowienie, pieczenie cały ten trójkąt wokół nosa czuję cały czas, nawet jak nie medytuję. Czy to jest to co powinnam czuć? Wszystko dobrze słyszę, to dlatego, że przyprowadziłaś tu swoją uwagę, kontynuuj, dobrze Ci idzie. Czuję się wspaniale, jeszcze nie wiem co mnie czeka dalej, ale jestem na dobrej drodze.

DZIEŃ 3

Nos pali, czuję jakbym spaliła go na słońcu. Jestem cząsteczką subatomową, jak to możliwe, że wcześniej tego nie czułam. Jestem szczęśliwa. Carina walczy z pozycją, mi jest całkiem wygodnie – do 45 minuty rzecz jasna. Później czuję jakby moje kolana chciały wyjść przez skórę. Siedzę na ławce i spoglądam na małe oczko wodne, widzę kamienie, kwiaty, liście poruszające się na wietrze. Nagle podskakuję wystraszona przez zbliżający się cień. Uff to tylko mrówka na słupie obok. Spędzam czas z kangurami, uczę się ich zachowań i myśle, jakie to cudowne być tak blisko natury, być karmionym i uczonym i to wszystko za darmo. Czuję wdzięczność.

Biegnę do guru. Siadam na dywaniku i uśmiecham się patrząc nieśmiało w górę. Nie wiem, czy robię wszystko dobrze, czy nie powinnam czuć frustracji, złości, zniechęcenia, czy nie wtedy uczymy się najwięcej o sobie? Ja czuję tylko szczęście i radość, wdzięczność i współczucie do Cariny. Spogląda na mnie spokojnym wzrokiem. Wszystko się zmienia Kasia, dzień i noc się zmienia, pogoda się zmienia, jest ciepło, a później jest zimno, jest burza, a póżniej jest tęcza. Twoje szczęście też nie będzie trwać wiecznie. Tak jak i cierpienie. Nic nie trwa wiecznie. Nie przywiązuj się do doznań i nie przywiązuj się do sytuacji. Obserwuj je i akceptuj, ale pamiętaj zawsze…. wszystko się zmienia.

0 comment
3

Może Ci się spodobać

Leave a Comment