Wdzięczność

by Marvelous Wave
Marvelous Wave

Jest 4.30, Wiktor jeszcze śpi. Prawdopodobnie jak większość ludzi…przynajmniej na tej półkuli. Wchodzę do kuchni, zapalam światło – nawet słońce jeszcze nie wstało. Widać już jak przedzierają się pierwsze promienie. Odpalam czajnik. Mimo, że w Australii jest środek lata robię to rutynowo i nalewam sobie ciepłą wodę z cytryną i miodem. Siadam z moim półlitrowym kubkiem na balkonie i rozkoszuję się, widokiem oceanu. Jezu…. Jak tu łatwo praktykować wdzięczność. Nie myślę o niczym, patrzę się na wprost, obserwując surferów i słucham odgłosów rozbijających się fal. To wszystko razem jest tak relaksujące, że zapominam przez chwilę, że to nie wakacje tylko nowy dzień i za chwilę idę do pracy. Tak – to zdecydowanie mój ulubiony moment dnia, uwielbiam jak wszyscy jeszcze śpią i mam ten moment tylko dla siebie. 

Siadam na mojej poduszce od medytacji odpalam kadzidło ze swoim ulubionym zapachem citroneli i zaczynam medytować. Zwykle nie zajmuję mi to więcej czasu niż 15 min. Przeciągam się, dziękuję jeszcze raz za ten widok, możliwość mieszkania w tak pięknym miejscu, za Wiktora, rodzinę i za moją pracę, którą nie do końca lubię, ale doceniam ja, bo dzięki niej mogę tu zostać na stałe. 

Marvelous Wave

Wschodzi słońce, nagle wszystko robi się pastelowe różowe i pomarańczowe. Siedzę jeszcze przez chwilę i ruszam do pracy.

Wdzięczność – moim zdaniem, najtrudniejsza rzecz do osiągnięcia w naszych czasach a zarazem klucz do szczęścia. Masz dobrą pracę, rodzinę, zdrowie, auto, stać cię na wakacje. O co Ci chodzi, dlaczego się nie cieszysz? W dobie social media, wykreowanej rzeczywistości instagramu nie jest łatwo być wdzięcznym. Choroba porównywania owładnęła większość osób z telefonem w tym mnie. Jak się z tego wyplątać, jak cieszyć się z tego co się ma, gdy jakaś nieznajoma na Instagramie, jest codziennie w innym miejscu na ziemi a do tego ma super ciało? Wygrała życie a ja? Niby mam dużo, ale przecież zawsze mogłoby być jeszcze lepiej co nie? Mogłoby, ale zawsze może być. Gdzie jest więc ta granica gdzie czujemy się spełnieni i wystarczający ?

W słowie W D  Z I Ę C Z N O Ś  Ć . 

Noosa Head Australia

No dobra, ale jak zacząć czuć wdzięczność ? Nawet jak postanowicie sobie, że chcecie być wdzięczni to nie przychodzie to odrazu. Ale spokojnie. Tak jak ze wszystkim, tak jak i z tym, potrzebny jest trening. Dlatego też możecie zacząć trening wdzięczności, aby po jakimś czasie weszło Wam to w krew a co za tym idzie poczucie szczęścia i radości w każdym momencie.

TRENING WDZIĘCZNOŚCI Z DZIENNIKIEM.

Dziennik wdzięczności – codziennie rano bądź wieczorem zapisujcie trzy rzeczy za które jesteście wdzięczni.

Za rodzinę, zdrowie, za to że możecie widzieć słyszeć, odczuwać, podróżować, za swoją pracę, miłość, dzieci, rodzinę. Za miły moment w ciągu dnia. Za pana z autobusu, który zaczekał. Za to, że ktoś przepuścił Was na światłach. Za miły wieczór z przyjaciółmi, za dobry dobry obiad, że udało Wam się poćwiczyć.

  • Nawet jeśli tego nie czujecie to nic, piszcie. Rezultaty przyjdą
  • Prowadźcie dziennik przez 21 dni systematycznie, wtedy praktykowanie wdzięczności zacznie być Waszą rutyną a Wy zaczniecie powoli odczuwać radość za te wszystkie rzeczy, które macie.
  • Po upływie czasu, zaczniecie dostrzegać rzeczy , za które jesteście wdzięczni. Za rzeczy, których wcześnie nie widzieliście. To będzie odrobinę łatwiejsze jak już nabierzecie wprawy z dziennikiem – ale możecie spróbować od razu. Za każdym razem jak spotka Was coś miłego podziękujcie w myśli za ten dar. Ja np. za każdym razem jak oglądam wschód słońca myślę sobie: dziękuję, że mogę żyć w takim miejscu i oglądać codziennie rano wschód słońca. Albo idąc do pracy „ Jestem wdzięczna, za ta pracę bo dzięki niej nie martwię się o rachunki”.

Powodzenia !

P.S. Ten wpis leżał u mnie jakieś 6 miesięcy. Nie wiem czemu wcześniej go nie wrzuciłam. Obecnie mieszkam w Polsce i powiem Wam, że praktyka wdzięczności jest ze mną cały czas. Przez Coronę Wirus nie mogłam wrócić do Australii w planowanym terminie. Wdzięczność sprawiła, że dostrzegłam przepiękną jesień, na którą zawsze narzekałam. W krótkie deszczowe dni z wdzięcznością i bez poczucia winy zawijałam się w koc. Zima przyniosła wdzięczność za grzane wino a pierwszy śnieg, który zobaczyłam po 10 letniej nieobecności smakował tak jak wtedy gdy miałam 5 lat. Patrzę na zdjęcia moich znajomych z Australii gdzie obecnie jest lato i jestem wdzięczna nam za to, że zbudowaliśmy tam drugi dom. Nie wiem kiedy wrócę do Australii dlatego każdy dzień w Polsce wykorzystuje najlepiej jak mogę obserwując zmieniające się pory roku, ludzi na ulicach. Doceniam możliwość spędzania czasu z najbliższymi i zbliżające się święta których nie spędzałam w domu już wiele lat.

Całusy,

Kasia

0 comment
3

Może Ci się spodobać

Leave a Comment